Blog

Zapisz się do newslettera!

Jeden klik, a jako pierwszy poznasz wartościowe treści!


👉 Wsparcie i aktywizacja seniorów
👉Pomysły na zajęcia terapeutyczne i aktywizacyjne
👉Projekty i przedsięwzięcia podnoszące jakość życia osób starszych
 

Nowoczesny model starzenia – model „wolny od metryki” – przyspiesza. Wywiad z Aleksandrą Laudańską

Dlaczego osoby dojrzałe nie chcą być nazywane seniorami? Na czym polega „Wolność od metryki” i czy menopauza to już starość? Na te pytania odpowiada Aleksandra Laudańska, redaktor naczelna portalu „Wolni od metryki” i miesięcznika „Pokolenia” oraz pomysłodawczyni aplikacji MAMENO.

 
Barbara Górnicka-Naszkiewicz: W raporcie Towarzystwa Inicjatyw Twórczych ę” stwierdziła Pani, że jeśli słowo „senior” nie zniknie, będzie oznaczać osobę potrzebującą opieki z racji zaawansowanych chorób związanych z wiekiem. Czy istnieje potrzeba rezygnacji z tego słowa, czy warto poszukiwać nowych „zamienników”?
 
Aleksandra Laudańska: Osoby dojrzałe nie chcą być nazywane seniorami. Gdyby miało to iść w kierunku takim, jak w gminnych i miejskich radach seniorów, gdzie udzielają się lokalni liderzy będący ciałem doradczym samorządów, gdyby seniorzy byli przedstawiani jako mędrcy, osoby atrakcyjne dla innych z uwagi na ich doświadczenie i wiedzę – to wtedy określenie „senior” byłoby pożądane. Ale w momencie, kiedy senior kojarzy się z opieką i zależnością, to ludzie nie chcą być tak nazywani. A media jednak głównie zestawiają słowo senior z opieką, nieporadnością i umacniają to znaczenie.  

Trudno nazywać seniorem kogoś po 60., kiedy słowo senior rozumiane jest jako ktoś schorowany, czekający na śmierć.

Moja praca odbywa się wielotorowo – w marketingu nie używam słowa senior, jednak nie mogę go unikać jako redaktor naczelna warszawskiego miesięcznika seniorów. Kiedyś zastanawiałam się, w co lepiej wkładać energię: czy w pracę nad nadawaniem pozytywnego znaczenia „seniorowi” czy w tworzenie nowych pojęć. Doszłam do wniosku, że najlepiej rozwijać oba kierunki. To powinno odbywać się równolegle. Z jednej strony opisywać seniorów jako dziarskich, mądrych ludzi, z drugiej zaś szukać nowych określeń, z którymi osoby dojrzałe i starsze będą się utożsamiać i dobrze czuć. Ja na przykład promuję zamiennik czasownika „starzeć się”: wiekowieć. Bo starzenie, starość, mają u nas bardzo złe konotacje.

 

Barbara Górnicka-Naszkiewicz: Wprowadziła Pani określenie „Wolni od metryki”, które mi się szalenie podoba. Czy ta wolność dotyczy osób starszych dziś czy to kwestia patrzenia na nich w perspektywie czasu, idea, a może utopia?
 
Aleksandra Laudańska: Wcześnie odkryłam starszych ludzi. W naszej rodzinie były osoby długowieczne – moje obie prababcie i obaj pradziadkowie żyli do dziewięćdziesiątki i dłużej, więc już od dziecka wiedziałam, że ja też pewnie będę długo żyła. Szybko też zrozumiałam, że ważne jest, by być sprawnym fizycznie, intelektualnie i mentalnie. Kiedy miałam 20 lat, zobaczyłam coś, co ukierunkowało moje myślenie w stronę wolności od metryki: bardzo pomarszczoną starszą panią o oczach młodej dziewczyny. Pomyślałam, że to stare ciało skrywa taką młodą osobę jak ja. Zapytałam wtedy moją babcię, czy w środku zostajemy tacy sami. Potwierdziła. I dodała, że tylko ciało czasami odmawia posłuszeństwa. Tym bardziej stało się dla mnie oczywiste, że trzeba dbać o zdrowy styl życia. Ten temat zawsze był ze mną.  Kiedy 19 lat temu pisałam biznesplan ośrodka jogi i terapii naturalnych, zajrzałam do tabel GUS i jasne stało się, że starzenie się społeczeństwa będzie wyzwaniem przyszłości. Ten ośrodek miał być odpowiedzią na nie. Od początku wprowadziliśmy tańsze karnety dla emerytów.

Kiedy miałam 34 lata, to przeczytałam w Wyborczej, że Polacy nie planują swojej starości. Marzeniem 55-laktów była wtedy… wcześniejsza emerytura. Dominowało myślenie, że „jakby co, to dzieci się mną zajmą”. Mało osób dokształcało się, zdrowy styl życia był rozumiany jako wysypianie się i spacery. To było takie bierne starzenie – „co ma być to będzie”. To mnie zszokowało, bo dla mnie było oczywiste, że trzeba zadbać o siebie, żeby nie doprowadzić do chorób, niedołężności i w efekcie konieczności zdania się na innych. Prowadziłam wtedy blog parentingowy – usiadłam i zrobiłam emocjonalny wpis na ten temat.

 

Nowoczesny model starzenia – model „wolny od metryki” – przyspiesza. Siedem lat temu wzięłam udział w konkursie Future Living Award. Zadaniem konkursowym było przedstawienie życia w 2045 roku. Moją odpowiedzią był projekt colivingu dla seniorek. Pomysł przyszedł mi do głowy dużo wcześniej – gdy pracowałam jako agentka nieruchomości i zauważyłam, że studenci wynajmują razem mieszkania. Stwierdziłam, że – nie mogąc liczyć na emeryturę – w przyszłości będziemy mieszkać ze znajomymi w mieszkaniu jednej osoby, wynajmując mieszkania pozostałych osób. Żeby mieć środki na życie. Ten koncept rozwinęłam w projekcie osiedla przyszłości – przedstawiłam go w formie strony internetowej, zrobiłam też fanpage ośrodka na Facebooku. Wrzucałam na niego przykłady aktywnych starszych ludzi, pokazywałam, jak spędzają czas mieszkanki osiedla. Po konkursie, w którym dostałam dwa wyróżnienia, zostawiłam ten profil dla siebie – chciałam mieć „pod ręką” te pozytywne przykłady. Często udostępniałam je na swoim profilu z dopiskiem, że też taka będę. Było ich coraz więcej – przykłady aktywnych silversów podsyłali mi też znajomi. Zrobiło się tego tak dużo, że postanowiłam założyć blog i osobny profil poświęcony nowemu modelowi starzenia się. 

 
Sama czułam się bez wieku i chciałam nazwać blog „Ageless”, ale moja koleżanka, Karolina Karbownik, podsunęła słowo agefree. Less to brak, free to wolność. A że wolność jest dla mnie najważniejsza, to blog nazwałam „Agefree”. Po jakimś czasie dołożyłam: „Wolni od metryki” (notabene, to sformułowanie jest już zastrzeżonym znakiem towarowym). W tej idei chodzi o to, żeby nie dać się ograniczać metryce, bo ona nie definiuje ludzi.

Często słyszy się, że czegoś „nie wypada w tym wieku”.
Żyjemy w kulturowych akwariach, w których funkcjonuje wyobrażenie o tym, jak powinno się żyć. A dziś starość jest zupełnie inna niż kiedyś. Obecne pokolenia inaczej wchodzą w trzecią i czwartą część życia niż ich poprzednicy. I nie mają na to gotowego wzorca. Za dwadzieścia lat będzie jeszcze inaczej – nasze pokolenie będzie wiekowieć tak, jak dziś robią to prekursorzy nowoczesnego starzenia. Wiele osób pisze, że w środku czują się młodo, o wieku przypomina im lustro i inni. Często w nieprzyjemny, ageistowski sposób.
 

Barbara Górnicka-Naszkiewicz: Często pod tekstami o menopauzie widnieją komentarze, że przechodzenie menopauzy to już starość. Jak Pani to widzi?
 
Aleksandra Laudańska: Wszystko zależy od podejścia, a rzeczywiście przekaz kulturowy jest taki, że – przechodząc menopauzę – wraz z płodnością tracimy atrakcyjność i przydatność. Na mnie też to jakoś wpłynęło – miałam taki moment, że zastanawiałam się, czy powiedzieć młodszemu ode mnie partnerowi o tym, że przechodzę menopauzę. On nie chce mieć dzieci, jednak mógł uznać, że się „przeterminowałam”. Naprawdę to mi przyszło do głowy! W końcu mu powiedziałam i mówię otwarcie już wszystkim.

Trzeba zrobić dobry PR menopauzie. Śmieję się, że powoli staję się twarzą polskiej menopauzy – udzielam wielu wywiadów na ten temat, zostałam bohaterką dwóch reportaży.

Pracując z kobietami 70+ często zastanawiałam się, skąd ich energia, i czemu tak bardzo mężczyźni w ich wieku zostają w tyle. Okazuje się, że po menopauzie następuje nowa równowaga hormonalna i do głosu dochodzi testosteron. To on sprawia, że kobiety stają się asertywne, decyzyjne, żądne przygód, odważne. Żyją przekonaniem „jak nie teraz to kiedy?”. Wiele z nich robi naprawdę szalone rzeczy – na 11 finalistek konkursu, w którym silversi testowali różne atrakcje, aż 4 panie wybrały skok ze spadochronem!

Jak już sobie poradzimy z menopauzą, następuje postmenopauzalny wzlot (to moje wolne tłumaczenie określenia wprowadzonego przez antropolożkę Margaret Mead: postmenopausal zest). Pojawia się werwa, nowa energia, ale nam o tym nikt nie mówił. Gdybyśmy o tym wiedziały, może nie wpadałybyśmy w czarną rozpacz, że wkroczyłyśmy w przedsionek śmierci. I pewnie łatwiej byłoby nam znieść dolegliwości menopauzalne, gdybyśmy wiedziały, że kiedyś się skończą i nastanie nowa, lepsza, rzeczywistość.

Dużą rolę odgrywa kulturowe nastawienie do starości. Dolegliwości związane ze spadkiem produkcji estrogenów odczuwa ok. 80 proc. Europejek i Amerykanek. Często są one tak dotkliwe, że kobiety wycofują się z życia. Ale np. w Indiach kobiety nie mają objawów, a w Japonii kobiety nie mają tak często, jak my uderzeń gorąca, ale… bolą je barki. Na fizjologię nakładają się także stresory społeczne – dowiedziono, że kobiety, które zaznały przemocy lub problemów finansowych w młodszym wieku, gdy przechodzą transformację menopauzalną, odczuwają bardziej uciążliwe dolegliwości.

 

Barbara Górnicka-Naszkiewicz: Jak pomóc dojrzałym kobietom w dostrzeżeniu własnej kobiecości?
 
Aleksandra Laudańska: Pisać o tym, mówić, pokazywać, że po menopauzie nie tracimy kobiecości. Wręcz przeciwnie! Dojrzała kobieta jest jak dojrzały owoc. Nie bez powodu młodzi mężczyźni chcą spotykać się ze starszymi kobietami – one mają dystans, mądrość życiową, doświadczenie, entuzjazm, radość życia. Kiedyś mój znajomy, wtedy 26-letni, przesłał mi screen ze zdjęciem siwowłosej kobiety w erotycznej, ale nie wulgarnej, pozie. Napisał: „To jest takie seksi!” Jestem przekonana, że symbolem seksu w przyszłości będzie kobieta 50+.

Dojrzałe kobiety są coraz bardziej widoczne także w kulturze – są coraz częściej bohaterkami filmów. To są początki potężnej lawiny i dużych zmian społecznych. Joseph F. Coughlin w swojej książce „The Longevity Economy: Unlocking the World's Fastest-Growing, Most Misunderstood Market” pisze, że przyszłość należy do dojrzałych kobiet.
 

 
Barbara Górnicka-Naszkiewicz: Czy przekaz pokoleniowy ma szansę być dobrą drogą ku przełamaniu tabu menopauzy?

Aleksandra Laudańska: O menopauzie się nie mówiło, kobiety zaciskały zęby i przechodziły ją w ciszy. Chociaż pewnie też więcej kobiet przechodziło ją bez większych sensacji. Na naszym pokoleniu odbija się stres, przepracowanie, wspomniane stresory społeczne.

Mojej babci menopauza pewnie nie przeszłaby przez usta, a z perspektywy czasu i mojej dzisiejszej wiedzy domyślam się, że raczej ciężko ją przechodziła. Miała usuniętą macicę. Od mojej mamy wiem o uderzeniach gorąca i potach. Ale już na przykład swojego złego stanu psychicznego przed pięćdziesiątką mama nie kojarzyła w nadchodzącą menopauzą. Miała 52 lata, gdy ją przeszła, więc i ja przyjęłam, że w podobnym wieku doświadczę tych słynnych potów. Dlatego nieznane mi objawy zupełnie mnie zaskoczyły, a jak już się dowiedziałam, co mi jest, to nadal byłam zaskoczona – że to tak wcześnie. Miałam 47 lat...


To dopiero od nas zacznie się ta rewolucja i otwarte mówienie o menopauzie, i mówienie w nowym, pozytywnym, kontekście.

O menopauzie kobiety nie rozmawiają w domu, ale i z lekarzami. A często lekarze też nie wspierają kobiet, nie chcą przepisać hormonalnej terapii menopauzalnej, mówią im za to, że „czas się wycofać z życia” – i zaakceptować bóle, zmęczenie, mgłę mózgową. Lekarze nie nadążają ani za nowymi badaniami, ani za samymi pacjentkami – które w wieku 50 lat planują nowe studia, wchodzą w nowe związki, czy decydują się na przebranżowienie.

Kiedyś chciałam zrezygnować ze spotkania biznesowego, bo miałam uderzenia gorąca, pociłam się i nie chciałam, żeby to wyglądało, że się denerwuję – moim zadaniem było przecież wsparcie mentalne młodych przedsiębiorców. Ale usłyszałam od nich, że to nic nie szkodzi, że oni są mokrzy ze stresu i nie ma się co przejmować – włączą klimatyzację w samochodzie i najwyżej wszyscy się przeziębimy. Podeszli do moich uderzeń i potów na luzie i żartobliwie. Młodzi ludzie mają  ogromną empatię i chęć zrozumienia – nikt mnie tak szczegółowo nie wypytał o wszystkie aspekty stosowanie transdermalnej HTM jak mój 28-letni przyjaciel. (śmiech) I w żaden sposób nie odebrało mi to kobiecości w jego oczach. Zatem nie wstydźmy się menopauzy. To brama mocy, o czym mówiłam podczas TEDx Warsaw Women. Właśnie projektuję koszulki z napisem: „I’m a postmenopausal woman. And what is your superpower?” („Jestem postmenopauzalną kobietą. A jaka jest Twoja supermoc?”).


Dziękuję za rozmowę

Dyskusja Senior to (nie)brzmi dumnie

Wywiad powstał w ramach akcji „Senior to (nie) brzmi dumnie? Głos w dyskusji o stereotypach, ageizmie i problemach starzejącego się społeczeństwa” zainicjowanej przez Barbarę Górnicką-Naszkiewicz, wydawcę bloga i miesięcznika Super Senior.
 

 


<< Wróć do poprzedniej strony

Popularne tagi

Sprawdź również

„Kulturowo...
30 sty 2023
...
24 sty 2023
Emerytura? A co...
13 sty 2023
Poznają...
11 sty 2023
Projekt Senior....
3 sty 2023



Poznaj autorkę bloga

Dr Barbara Górnicka-Naszkiewicz, dziennikarka, autorka książek aktywizacyjnych dla seniorów, propagatorka rozwoju osobistego na emeryturze. Redaktor naczelna miesięcznika i bloga Super Senior oraz kobietapo60.pl. Stale współpracuje z wieloma mediami senioralnymi w Polsce jako specjalista silver content. Jest również inicjatorką wielu akcji społecznych o zasięgu lokalnym i ogólnopolskim, których celem jest dostrzeżenie i rozwijanie potencjału osób starszych, m.in. „Seniorzy z pasją”, „Podziel się książką z seniorem”, „Na zdrowie!”, „Hobby 50+”, „Aktywny Senior”, „Bezpiecznie i twórczo w Internecie”, „Kobiece historie mają moc”. Chętnie wspiera oraz opiniuje przedsięwzięcia kierowane do osób starszych i tworzone przez nich samych, nadając im patronat medialny oraz nagłaśniając działania senioralne na łamach polskich mediów.
 

Zobacz publikacje aktywizacyjne


łamigłówki dla seniorów


hobby seniora

mandala seniora


spostrzegawczość senior
 


Współpraca


domyseniora.pl



flexi.pl

podlaskisenior.pl


Senior Lux sklep seniorlux.pl

kobieta po 6060plus.pl
50ok.plkobieta50plus.pl







 

Wszelkie prawa zastrzeżone 2023

Ta strona używa COOKIES. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na wykorzystywanie cookies, zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki.   akceptuje